menu

sobota, 3 sierpnia 2013

Keratynowe prostowanie włosów.

Właśnie siedzę z Encanto na włosach. Za około pół godziny będę musiała je wyprostować. Jestem bardzo ciekawa efektów. Po cichu liczę, że dzięki zabiegowi pożegnam się z prostownicą choć na jakiś czas. Co prawda sięgam po nią rzadko, ale jeśli mogłabym całkowicie z niej zrezygnowany, byłoby wspaniale.
Nie liczę na efekt tafli, poza tym moje włosy są naturalnie proste. Niestety, często się puszą, robią sianowante, przez co wyglądają nieciekawie, uważam nawet, że sprawiają przez to wrażenie matowych i zniszczonych, mimo niemal naturalnej pielęgnacji. Domyślam się, że przyczyną może być używanie w większości szamponów ziołowych, lekkich odżywek bez silikonów oraz stylizacja, jakiej poddaję włosy. Bardzo zależy mi na objętości, lubię także kontrolowany nieład, jednak robię wszystko, aby uzyskać taki efekt bez sięgania po grzebień i tapirowania, dlatego używam preparatów i pudrów nadających objętość.
Włosy suszę jedynie zimnym powietrzem; czy raczej rozwiewam je, aby zyskały na objętości oraz wygładziły się. Taka zabawa z suszarką pozwala mi na ograniczenie prostownicy, aczkolwiek wystarczy odrobina wilgoci i włosy znowu się puszą, przy tym niemal zawsze coś się wywinie, nawet lekko pofaluje.
Mam nadzieję, że Encanto choć częściowo poradzi sobie z moimi nie lubiącymi współpracy włosami ;)
Jutro natomiast wykonam zabieg na włosach mamy. Ona ma podobny problem i również proste z natury włosy. Aczkolwiek efekt u mamy może być bardziej zadowalający i widoczny, gdyż są zniszczone rozjaśnianiem [jej kolor to czarny, ale farbuje na czerwienie/miedzi]. Ja traktuję moje włosy jedynie raz na jakiś czas henną. Unikam chemii.
Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że zapach preparatu jest całkiem przyjemny, a samodzielne nałożenie odbyło się bez większych problemów :) Nie potraktowałam jednak wszystkich włosów, a jedynie pasma wokół twarzy oraz kilkanaście cm od końcówek na długości. Nie potrzebuję wygładzenia całości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz