menu

piątek, 13 września 2013

navy smokey.

...czyli błyskawiczny przydymiony makijaż. Z wykorzystaniem tylko jednego cienia i pędzelka. A dokładniej Glazel z palety matów o numerze H21 na diamentowej konturówce Avon [dlatego, niestety, przebijają drobiny; cień jest zupełnie matowy] oraz pędzel kulka essence.
Wykonanie nie zajmuje nawet pięciu minut, więc ratuję się nim, kiedy nie mam czasu oraz weny na coś bardziej wyszukanego, a wprost uwielbiam to, w jaki sposób granaty podkreślają moją ciemnobrązową tęczówkę. Choć to i tak niecodzienny wybór, gdyż zazwyczaj sięgam po czernie i szarości. Wszystko w macie.
*niestety, na zdjęciu brwi wyszły w tak fatalnym stanie, że próbując to naprawić stworzyłam jakiś dziwny, gładki i rozmyty twór, a że fotoszopa nie mam, to nie ma obróbki pro.
Swoją drogą, pora pomyśleć o obfotografowaniu palety; ja w swoich zbiorach posiadam  szóstkę. 









Z takich małych przyjemności; dziś 
dokonałam skromnych zakupów 
w Rossmannie. Dzieciaczkowy 
puder i oliwka, którą z pewnością 
wykorzystam, kiedy będę robiła 
olejek myjący do twarzy. Miałam 
kupić dwie, ale mam jeszcze dwa 
całe opakowania orzecha włoskiego. 
Na puder nie mam jak na razie 
pomysłu, co do zastosowania, ale 
zachęcona jego [podobno] łagodzącym 
działaniem nie mogłam nie wziąć :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz