menu

poniedziałek, 23 września 2013

ponadprogramowo.

Kilka zdobyczy z dnia dzisiejszego. Tak bardzo się cieszyłam, że trzy ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem sporych zużyć, a w szafkach i półkach zrobiło się trochę miejsca, a tu taka niespodzianka. Systematyczność w uzupełnianiu braków.
Nie mniej jednak zadowolona zakupy sprawiły trochę radości.

Promocje kuszą, a ja czynię takie oto zbrodnie. Mimo, że moja skóra zaliczą się do młodej [jeszcze troszeczkę :D ], zdecydowałam się na peeling Yoskine z kilku powodów. Przede wszystkim, bo enzymatyczny. Dalej; dla cery naczynkowej, nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku tej marki. A że na zmarszczki, oko się przymknie. Micelar dla mamy, więc tu się tłumaczyć nie będę, a żel i dezodoranty, to wiadomo, używane codziennie. Nivea sztuk dwie, bo uwielbiam zapach.
Wax wersja blond zakupiony w pełni świadomie, albowiem regularnie robię włosom rumiankowe płukanki, a hennę wzbogacam składnikami rozjaśniającymi/ocieplającymi kolor.  Peeling Le'maadr będę używać ostrożnie, pod całkowitą kontrolą. Mam nadzieję, że mnie nie podrażni. Odnośnie balsamu Bioliq; zazwyczaj kupuję preparaty ujędrniające jako uwieńczenie systematycznych masaży i peelingów, teraz z czystej ciekawości sięgnęłam po wersję antycellulitową. To mój pierwszy pełnowymiarowy produkt tej firmy, mam nadzieję, że się nie zawiodę.
 
Nie mogłam odmówić sobie także herbat ;)


Na koniec także niekosmetycznie. Podczas porannych zakupów w Biedronce w moje dłonie wpadły dwa zestawy z ołówkami. Były jeszcze kredki, ale to już nie moja działka. Nie mniej jednak w wolnych chwilach [czy raczej tych, kiedy nachodzi mnie jakiś wen], rysuję. Zazwyczaj tworzę własne postacie, ale mam na kartkach kilka portretów. 
Nie mniej jednak odłożyć pudełka nie mogłam, w zasadzie to chwyciłam oba i jeszcze przy kasie zastanawiałam się, który zestaw wybrać. Tak oto do domu wróciłam z wyżej przedstawionym.
Na zdjęciu obok widnieje książka, która aktualnie czytam. Wczoraj [dzisiaj...] oderwałam się o pierwszej w nocy i gdyby nie to, że musiałam stosunkowo wcześnie wstać, czytałabym dalej. Na chwile obecną mogę stwierdzić, że jest pisana lekkim stylem, bez zgrzytów, czyta się płynnie i szybko. Myślę, że pochłonę ją w niedługim czasie.
Skoro już poruszyłam temat, wspomnę, iż na moich półkach można znaleźć głównie horrory, thrillery, kryminały i raczej te mroczne sensacje. Jestem zwolennikiem kupowania własnych tomów, choć wiadomo, wszystkiego mieć nie mogę. Ponadto zdecydowanie preferuję wersje na kartkach; czytając ebooki niejednokrotnie się męczę.

Ogólnie w dniu dzisiejszym na mojej drodze spotkałam wiele okazji; tu kusiło, tam zachęcało. Ostatecznie jednak udało mi się częściowo zwalczyć chcice. Lepiej dla mnie, gdyż oczekuję jeszcze kilku kosmetyków.

1 komentarz:

  1. ale masz kosmetyków do testowania..na recenzje Yoskine czekam cierpliwie

    OdpowiedzUsuń