menu

niedziela, 3 listopada 2013

Następne 'twarzowe' zużycia.

Jak widać zużywanie kosmetyków wciąż mam całkiem zadowalające. Co więcej, realizuję własne plany w sposób satysfakcjonujący. Oto, co w ostatnim czasie udało mi się doprowadzić do końca.

A teraz następcy, czyli nowe pielęgnacyjne plany.

Peeling enzymatyczny Organic shop - na razie użyłam jeden raz i jest bardzo pozytywnie :) Jest łagodny, nie podrażnia, wygładza, skóra jest miękka i nawilżona. I ślicznie pachnie.

Savon noir - większości pewnie doskonale znany. Używam wieczorem wtedy, kiedy się maluję, aby dobrze oczyścić twarz. Wzięłam się za jego zdenkowanie, bo jest ze mną już jakiś czas, a ostatnio sięgałam jedynie po olejek myjący.

Pianka Alverde do skóry wrażliwej. Tutaj podobnie, jak w przypadku czarnego mydła, zalegała, wiec chcę ją zużyć. Ale mogę napisać, że działanie bardzo mnie zadowala. Jako, że wybierałam zazwyczaj oleje, a żele do twarzy kompletnie mi się służą [uczucie ściągania, miliardy suchych skórek...], miałam pewne obawy co do jej stosowania. Ale sprawdza się bardzo dobrze. Nie wysusza kompletnie, nie ma mowy o suchych miejscach, choć też zostawia twarz po prostu oczyszczoną, raczej bez większego nawilżenia.

Crystal peeling gel Skin79 czyli typowy azjatycki peeling. I kolejny już na mojej półce.

Gold cacao pack Zamian - maseczka azjatycka; pachnie i wygląda jak czekolada [nutella, cokolwiek ;) ]. Już samą przyjemnością używania jest jej zapach, o tak.

Jak widać jedną nogą wciąż stąpam w azjatyckiej pielęgnacji, ale powoli wychodzę z tony zapasów. Na dniach zdenkowałam krem kolagenowy pod oczy Mizona i szczerze mówiąc, nic specjalnego nie zrobił. Krem jak krem. Nie podrażnił, nawilżał, ale tyłka nie urywa...

Na zdjęciach nie pojawiła się błękitna glinka, w której trakcie używania jestem oraz krem Tialo. W przypadku tego ostatniego chcę napisać, że jestem wprost zachwycona. Nie używam go jak na radzie zbyt długo, a efekty są rewelacyjne! Jestem pod ogromnym wrażeniem.

1 komentarz:

  1. Maseczka azjatycka mnie bardzo zaciekawiła...oj ten zapach nutelli przyciaga :)

    OdpowiedzUsuń