menu

środa, 8 stycznia 2014

Okolice oczu - nowości w pielęgnacji.


Jeśli chodzi o produkty, które stosuję na powieki, nie mam większych oczeiwań. W dowodzie wciąż jestem [w zasadzie z niewielkim stażem] 20+, więc skóra w tych miejscach wymagającą nie jest. Aczkolwiek nie jest tak, że nie poświęcam uwagi tym patiom. W końcu lepiej zapobiegać niż leczyć, a na to, jak skóra będzie się prezentować za te klika czy kilkanaście lat, pracuje już teraz.
Jednak dobre, odczuwalne nawilżenie to podstawowe minimum. Skóra w tych miejscach często jest ściągnięta, przesuszona, aktualna pora roku + ogrzewanie tyko wzmaga ten efekt.
Dlatego ze względu, iż krem który stosuję, jest już na wykończeniu, postanowiłam nieco bardziej zadbać o powieki.

Ostatnio dokonałam niewielkiego zamienia na dozie, dorzuciłam także dwa produkty, które ciekawiły mnie już o dłuższego czasu. A mianowicie żel arnikowy oraz z żywokostem [dopiero teraz zauważyłam, że walnęłam fotę ze stroną opakowania in inglisz :D W dodatku x2 ].
Oba kosmetyki zamierzam nakładać także na całą twarz.
Jeśli o mnie chodzi, mam to szczęście i matka natura poskąpiła mi sińców pod oczami. Natomiast często zmagam się z obrzękami. Całego ciała, niestety, tym samym opuchnięcia są zauważane także na twarzy. Jak sugeruje producent, żel ten powinien sprawdzić się wręcz idealnie. Czy tak będzie; mam nadzieję.
Żel z żywokostem dedykowany jest cerom suchym, tym samym i on zapowiada się obiecująco.
Natomiast masło babassu zalegało mi na półce już od kilku miesięcy. Postanowiłam więc wreszcie je zużyć. Wiele dziewczyn z powodzeniem stosuje masła/oleje także w tych partiach twarzy, dlatego zamiast zamawiać kolejne opakowanie, zdecydowałam się wykorzystać to, co już posiadam. Tym bardziej, że babassu topnieje w kontakcie ze skórą :) Kosmetyk adekwatny do chodnej pory roku.
Oczywiście nie wykończyłabym takiej ilości, dlatego część przełożyłam do mniejszego słoiczka, resztę wykorzystam do włosów w olejowiej mieszance. Jakiej? O tym napiszę niebawem.

Wszystkie produkty zamierzam stosować wymiennie. Mam nadzieję, ze polepszą kondycję delikatnej skóry powiek.

14 komentarzy:

  1. Okolice oczu to bardzo ważna sprawa. Ja zaczynałam od żeli Flos-leku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory miałam z Flos-leku tylko te typowe, występujące z słoiczkach i tubkach; wersję z chabrem i jakiś z zieloną zakrętką, ale nie pamiętam teraz dokładnie ;)
      A teraz, całe szczęście, kończę krem Nivea i nigdy więcej!

      Usuń
  2. Ja teraz kupiłam żel z Flos-leku ze świetlikiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam dwie wersje ze świetlikiem, w słoiczkach :) Były bardzo fajne.

      Usuń
  3. ja pod oczy uzywam kremu L'ambre DNA Shot, jest mega !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kupić krem z Sylveco, ale jakoś tak mi się kliknęło co innego jak zwykle :D A masło stało na półce kilka miesięcy i najwyższa pora, żeby zużyć :)

      Usuń
  4. Ja nie przepadam za żelami Flos Lek, nie sprawdzają się jakoś szczególnie. Za to wszelkie oleje i masła są genialne :) Jednak nie polecam używania tych produktów wymiennie a razem - najpierw żel, później olej albo bardziej treściwy krem. Jestem w podobnym do ciebie wieku i taki system się sprawdza. Skóra pod oczami jest wyjątkowo wymagająca, nawet u młodych osób, a dodatkowa porcja oleju na pewno jej nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymiennie mam na myśli, że na noc masło, w ciągu dnia żele :) Jednak nie wyobrażam sobie oleju pod oczami pod makijaż. Może przy suchej cerze zdałoby to egzamin, ale u mnie nawet zimą to za wiele.
      U mnie flos lek typowy pod oczy się sprawdzał, a te większe wzięłam także z myślą o całej twarzy :) Na razie dobrze się spisują w roli nawilżaczy; liczę na arnikę pod kątem naczynek.

      Usuń
  5. Też często sięgam po kremy z Flosleku jeśli chodzi o okolice oczu, ale także mam ich inne kosmetyki i jeszcze nie trafiłam na żaden bubelek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na chwilę obecną nie pamiętam, czy miałam coś jeszcze z Flos-lek, ale możliwe, że i owszem :)

      Usuń
  6. Kiedyś żele Flos-Leku nieźle się u mnie sprawdzały, teraz potrzebuję konkretnego działania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja się trochę już trzęsę na przyszłości, po jaki krem mam sięgać, bo na razie nic skutecznego nie poznałam, aby zadowolić mnie kiedyś... Na razie wystarcza odżywienie i nawilżenie, ale wiadomo, trzeba zapobiegać ;)
      Ze znalezieniem kremu pod oczy mam chyba największy problem...

      Usuń
    2. Myślę, że to ogólna bolączka. Skóra w tej okolicy jest wymagająca, do tego dochodzi też tryb życia, geny, używki, używane kosmetyki kolorowe oraz samo traktowanie skóry podczas demakijażu itd.
      U mnie profilaktyka zaczęła się bardzo wcześnie, tuż po 20-tce bo od zawsze miałam bardzo suchą skórę w okolicy oczu. Dlatego też odpuściłam sobie doraźne nawilżacze i zaczęłam szukać produktów odżywczych, nawilżających i natłuszczających. Na szczęście nie musiałam walczyć z cieniami pod oczy, ale i tak nadal produkt pod oczy stanowi wyzwanie.
      Przez wiele lat używałam kremu pod oczy z Riche Creme Yves Rocher, seria 50+ i fenomenalne działanie. Może jeszcze kiedyś ten krem u mnie zagości, ale poszłam w inne marki i przekonałam się, że nie wszystko złoto co się świeci. Często też pod oczy wykorzystuję krem, który stosuję na nic :) Wiem jednak, że geny odgrywają dużą rolę bo moja Mama jak na 60 lat prezentuje się nadzwyczaj pięknie i nawet osobiste przeżycia aż tak bardzo nie odbiły się na Jej twarzy.

      Usuń
    3. Właśnie bardzo ciężko jest dobrać odpowiedni krem, nawet taki, który po prostu nawilży w satysfakcjonujący sposób. Ja w sumie przed 20. zaczęłam już poświęcać uwagę tym okolicom, ale zazwyczaj był to właśnie żel czy krem ze świetlikiem. Miałam już trochę tych mazideł i w sumie nic nie wywarło na mnie takiego wrażenia, abym do niego ponownie wróciła; były gorsze, poprawne i lepsze, ale bez rewelacji. Może też dlatego, że nie jestem w zbyt wymagającym wieku ;) Nie mniej jednak najwyższa pora, by skupić się na okolicy oczu, nim będzie za późno :D
      Moja mama w sumie też na swój wiek trzyma się w porządku, wiec mam nadzieję, że gorzej wyglądać nie będę ;) No i używek w mym życiu żadnych, aczkolwiek stresu sporo, ciągła bezsenność, w trybie życia też przydałoby się kilka zmian, w dodatku w kranie woda twarda, wysusza... No ale po to właśnie są kremy ;)
      Ja na szczęście też cieni pod oczami nie mam, ale za to obrzęki mnie często nękają :(

      Usuń