menu

środa, 12 marca 2014

Ostatnie lutowe zakupy.


Od jakiegoś czasu ledwo nadążam. Za życiem, za obowiązkami, za celami/planami. Spóźniam się, dlatego posty też spóźnione nieco ;) Powoli się ogarniam, choć nadal mam z tym kłopoty, co zapewne widać na blogu :D
Ale jest ok.

Dziś przybywam z luźną notką i resztą lutowych przyjemności.
Od poczatku;
pudry do włosów wszelkiego rodzaju kocham, o czym zresztą dałam znać w poście podsumowującym rok 2013. Tego jeszcze nie miałam, ale spisuje się bardzo dobrze. Micelar, zapewne większości znany, przez masę lubiany. I tu jestem z zakupu zadowolona :)
Następnie peeling żelowy Planeta organica oraz maska algowa z acerolą i witaminą c. Jeśli o PO chodzi, opis przywodzi mi na myśl typowe azjatyckie peelingi tak przede mnie wielbione. A kolei algi kocham. Po prostu.
Dalej; różana maseczka Hesh, bo wiele dobrego się o niej naczytałam oraz alep z kwiatem pomarańczy.  na końcu biała glinka Logona, bo i glinki bliskie memu serduchu, serum pod oczy Apis, gdyż przypomniałam sobie o sympatii do marek gabinetowych i żel pod prysznic Lavea morze martwe błoto i sol. Takie eko akcent na koniec ;)

To tyle, jeśli o zakupy dokonane w lutym. Ale spokojnie, w marcu także sporo mi doszło, więc będzie o czym pisać. Jednak w obecnym miesiącu rządzi przede wszystkim kolorówka.

Na sam koniec wspomnę, że uzupełniłam swoje filmowe zaległości, skończyłam również tomiszcze, które ciągnęło się za mną tygodniami, a teraz poświęcam czas wolny książce, która nie bardzo mi podeszła, ale akcja powoli się rozwija i nie jest źle. A nawet dobrze.
Może przy następnych notkach rozwinę nieco temat filmowy, opisze krotko wrażenia, co polecam, a co według mnie okazało się stratą czasu. Teraz cierpliwie czeka na mnie Rec, wszystkie części dokładniej, jednakże chwile dla siebie należą zdecydowanie do literatury.

14 komentarzy:

  1. Powiem Ci, że nigdy nie spotkałam się jeszcze z pudrami do włosów, zaciekawiłaś mnie tym tematem (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie nie wyobrażam bez nich życia :D Nienawidzę oklapniętych, ulizanych włosów, a one naprawdę działają. Zresztą, ja w temacie włosów tak mam, że to wręcz obsesja, bo jak nie mają objętości, czuje się fatalnie. mogę latać z dresach, bez makijażu itd, ale jak kudły liźnięte, to mogiła :D Jedyny minus, że matują, ale mi to nie przeszkadza, a mogę sobie wyczarować nieład, który tak uwielbiam.

      Usuń
  2. To ja czekam na rozwinięcie tematu filmowego i może coś o książce, która nie bardzo Ci podeszła? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o gatunki filmowe czy książkowe chodzi, to tylko horror/thriller/kryminał. W drodze wyjątku dramat czy psychologiczny. Żadnych komedii, szczególnie romantycznych, broń Boże! Nie kręcą mnie też fantastyka, sensacje, si-fi [prócz Obcego i Predatora :D]... Właściwie wszystko, prócz wymienionych, więc co kto lubi, bo większość znanych mi osób 'moje' gatunki omija [boją się? :D].
      Książka to Tajemnica rzeki Lost river. Jakoś mi się to czytanie ciągnie, a potrafię chłonąc książki w dzień, dwa. Ale mam jeszcze sporo świeżaków, jednak chciałabym już te ukończyć :)

      Usuń
  3. Też zastanawiałam się nad maseczką różaną Hesh, ale spotkałam się z zupełnie innymi opiniami na jej temat niż ty. Faktycznie ma sporo fanów, ale jest też bardzo dużo opinii, że nie robi praktycznie nic. Wiadomo - wszystko zależy od skóry, mimo to recenzje tego typu zniechęcają. Może kiedyś przetestuję, ale póki co wypadła z mojej listy zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapewne i tak ja odpowiednio wzbogacę, jak to już mam w zwyczaju w przypadku produktów sypkich :)

      Usuń
  4. Ciekawe nowości. Miałam tylko micela, więc chętnie dowiem się co sądzisz o pozostałych kosmetykach. No i liczę na posta filmowego wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam już w zapasie Garniera :D Mimo, ze ilość ostatnich nabytych kosmetyków mnie przeraża, to bardzo dużo mam zużyć :) Średnio kilka na tydzień, to naprawę imponujący wynik :) Gdyby nie ta świadomość, zapasy byłyby o połowę mniejsze zapewne.
      Hmm, pewnie nie taki znowu post filmowy, raczej luźna, subiektywna opinia. Zaznaczę jednak, że mnie już trudno zaskoczyć i mam dość wysoko postawioną poprzeczkę ;)

      Usuń
  5. pudry do włosów? czyli suche szampony? chyba nie jestem na bieżąco jednak ;p prosiłabym o pomoc, zajrzyj do mnie i poklikaj w banery sheinside lub firmoo :) wyświetlają się na stronie głównej. pozostacsoba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to zazwyczaj pudry nadające objętość, ewentualnie matujące. Ale fakt, działają przy okazji trochę jak taki suchy szampon, aczkolwiek ich idea i jest inna.

      Usuń
  6. Żadnego z tych kosmetyków nie miałam, oprócz płynu z L'Oreal, dlatego tym bardziej mnie zaciekawiłaś ;) Szczególnie ciekawi glinka i maska algowa. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo zadowolona z tego L'oreal. Słynny już Bourjois się nie umywa ;) A teraz czeka grzecznie na swoja kolej Garnier, ciekawi mnie, czy też tak samo mnie zachwyci jak inne blogerki.
      Glinki i algo to moje ukochane formy maseczek :)

      Usuń
  7. Kusił mnie kiedyś ten płyn micelarny L'Oreal, ale odkąd wypróbowałam micela BeBeauty o którym można przeczytać na moim blogu inny tego typu kosmetyki już nie mają u mnie szans :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam Bb, ale mnie po nim oczy piekły czasami. A szkoda, bo cena świetna, ale cóż, bywa. Dla mnie L'oreal jest w tej chwili najlepszym micelem jaki dotąd miałam na równi z Biodermą Sebium. Ale kupiłam garniera i jestem go baaaardo ciekawa.

      Usuń