menu

niedziela, 6 kwietnia 2014

Matujący krem do twarzy SPF 50 Ziaja med.


Dziś przybywam z recenzją kremu z filtrem do twarzy Ziaja med.
Używam go już na tyle długo, by wyrobić sobie o nim zdanie. Jakie wywarł na mnie wrażenie? Zapraszam do lektury, aby poznać moją subiektywną opinię :)


Zacznę od opakowania. Jest to tubka, czyli typ, jaki osobiście preferuję, ale jaki jednoczenie utrudnia wydobycie kosmetyku do koñca. Szata graficzna typowa dla Ziaji aptecznej i tym samym przywodząca na myśl dermokosmetyki.
Konsystencja kremu nie jest ani zbyt rzadka ani za gęsta, mi odpowiada. Kosmetyk z pewnością nie wchłania się do matu.
Kolor jest lekko żółtawy/beżowy i co najważniejsze, Ziaja matująca nie bieli!O to nie trudno w przypadku tak wysokiej ochrony ;)
Jak wspomniałam, Ziaja pozostawia na skórze film. W moim odczuciu jest to lepka warstwa. Jednak nie ma nic wspólnego z tłustością typową dla filtrów dostępnych na naszym rynku. U mnie działa nieco jak klej ;) Jednak ja zrobiłam z tego niezły użytek, ale o tym za chwilę.
Co do działania; cóż, mocnego matowienia nie uświadczyłam, wspomnę jednak, że Ziaję stosuję pod makijaż mineralny. I przy odpowiednim traktowaniu i rozgryzieniu tego filtra jestem wprost zachwycona! Ale po kolei:
początkowo nie umiałam w żadnej sposób znaleźć kompromisu, nie dawałam rady kremu rozpracować, nie chciał dać się zdominować i w efekcie niesamowicie psioczyłam. Wypróbowanym wiele wariantów i niemal za każdym razem kończyło się ogromnym rozczarowaniem. Trudno, myślałam, majątku mnie ta przygoda nie kosztowała. Ale, że niczego w zapasie nie miałam, postanowiłam zrobił ostateczne podejście i albo spisać Ziaję na straty albo ostatecznie ją poskromić i stać się górą. I nagle na moje drodze pojawił się niesamowity fotoszop w proszku - puder diamentowy z Biochemii urody! Ten duet to prawdziwy skarb dla moje cery! Tak więc traktując twarz przepisówką filtra i słuszną ilością cudownego pyłu w celu porządnego zmatowienia [osuszenia/zniwelowania lepkości] otrzymałam istny cud i jednocześnie rewelacyjną bazę pod minerałka. Ta kleistosc po prostu spowodowała, zarówno primer jak i podkład pięknie przyległ do cery, jednocześnie otrzymałam niesamowite wygadzanie porów i nierówności skóry, mocne przedłużenie makijażu, dzięki czemu twarz pozostaje z stanie nienaruszonym praktycznie do demakijażu - nie ma mowy o przetłuszczeniu, nie ma mowy o zważeniu czy nieestetycznych plamach! Aż dziw bierze, bo cerę mam mieszaną, lubię zabłysnąć; te sprawy. A tu, proszę Państwa, cera jak ideał! Nawet niewdzięcznik Lauresa trzyma się pięknie, na ciastoli.
Wypróbowałam także mojego asa w rękawie na filtry-smalce - puder ryżowy. I w tym przypadku odczucia podobne :) Na plus.
Niestety, z pudrem EDM na bazie bambusa pięknie już nie było, ale ogólnie bambusowe cerze mej nie służą. Solo, czy z filtrem...
Ostatecznie więc po rozgryzieniu Ziaji i dogadaniu się z nią stwierdzam, że to naprawę porządny, wart uwagi filtr za świetną cenę. Zamierzam jeszcze wypróbować nowość - krem z witaminą c.
Nie sądzę, że Ziaja matująca sprawdzi się u mnie w lecie, podczas upałów, ale na obecną porę roku jest bardzo dobra.

6 komentarzy:

  1. Myślę kupić go nie długo i stosować latem, tylko obawiam się tego matowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lato powierzam niesamowicie lekkim filtrom japońskim :) Ale wcześniej chcę Ziaję antyoksydacyjną. Jutro idę na powolnie.

      Usuń
  2. Używałam go, ale się nie polubiliśmy. Nie wiem...jakoś ostatecznie moje oczekiwania z jego działaniem się rozminęły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo też nie byłam na tak, ale wszystko się zmieniło, jak i primer mineralny zmieniłam :) A że jestem w fazie zużywania sampli, to trafiają na twarz wszelkie zalegające randomy i jestem bardziej krytyczna względem pokładówek pod makijażem.

      Usuń
  3. Poluję na ten krem! Za kilka dni nabędę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia :) Ja jutro chcę kupić z wit c, a już czeka u mnie na wakacje Senka.

      Usuń