menu

czwartek, 1 maja 2014

Bourjois blush 37 Rose pompon.

Wiele dziewczyn o jasnej cerze zmaga się z problemem znalezienia dobrego różu, który będzie się ładnie prezentował na bladej karnacji bez obawy o uzyskanie efektu klauna. Jedne są zbyt pomarańczowe, inne zbyt ostre, za ciemne, zbyt rozświetlające. Nie łatwo znaleźć kosmetyk, który doda naturalnego, subtelnego rumieńca. Szukając różu idealnego warto więc zainteresować się propozycją marki Bourjois. Zapewne samego produktu przestawiać nikomu nie trzeba, albowiem kult róży francuskiej firmy jest czymś zupełnie oczywistym.  Jedak, kiedy sama poszukiwałam mojego pierwszego produktu do podkreślenia policzków, owego koloru w ofercie nie mieli ;) Dopiero po latach odświeżyłam moją wiedzę na temat aktualnej propozycji Bourjois i trafiłam na to oto maleństwo.

Kolor Rose pompon nie jest ani zbyt chłodny ani też za ciepły. Nie ma mowy o ceglanych rumieńcach. Sądzę, ze sprawdzi się u większości karnacji. Ponadto efekt jest niezwykle delikatny, przy czym mamy możliwość stopniowania nasycenia. Kosmetykiem tym krzywdy z pewnością sobie nie zrobimy.
Wykończenie to ładna satyna, na próżno szukać w nim drobin, nie uzyskamy także kredowego matu. Dzięki takiemu efektowi skóra zyskuje na świeżości.
Nawet ja, dozgonna miłośniczka matu, nie miałam większych oporów przed aplikacją kosmetyku ;)
Uważam, że róż Bourjois Rose pompon to porządny kosmetyk dedykowany przede wszystkim cerom jasnym, a ze względu na odcień i wykończenie staje się produktem niezwykle uniwersalnym. Myślę, że naprawdę warto się z nim bliżej zapoznać :)

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Swego czasu mój ulubiony róż :)

      Usuń
  2. Fajny, delikatniutki kolor :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w pewnym momencie zaczął być zbyt ciepły :p Dlatego też poczyniłam zakup niemal fioletowego :D A ostatecznie i tak najczęściej odpuszczam sobie makijaż ;)

      Usuń
  3. Mam inny odcień, ale też go bardzo lubię. W ogóle mam słabość do wypiekanych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja właśnie wręcz odwrotnie; rzadko kiedy wypiekana forma mi pasuje. Fakt, jest wygodna i niesamowicie wydajna, aczkolwiek najczęściej wykończenie jest co najmniej satynowe, a ja to jednak maty wielbię ;)

      Usuń
  4. Ja ostatnio w Ross w końcu kupiłam swój pierwszy róż Bourjois i jak na razie jestem nim zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę przyjemne i niesamowicie wydajne :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja od jakiegoś czasu stawiam na nieco inne wykończenie :) Ale sentyment do Rose pompon pozostaje.

      Usuń