menu

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Nyx taupe; ile różu w różu? ;)


Dziś przybywam z postem na temat produktu, na który z pewnością natknęło się wiele osób poszukujących idealnego, matowego bronzera z neutralnym/chłodnym kolorze.
W dobie internetu, nieustannego rozwoju blogsfery i wielu forach urodowych nikogo już nie dziwi, kiedy dziewczyna sięga po cień do konturowania twarzy; łatwiej tu o efekt tafli, dobrze dobrany róż czy fajny bronzer. Opcja oczywiście działa w drugą stronę.

Ja, od kiedy tylko pamiętam, żyłam w wielkim przekonaniu, iż puder brązujący to rzecz niesamowicie zbędna dla mego jestestwa. Ba, oglądając oferty drogeryjne tylko utwierdzałam się w przekonaniu, kiedy to naszpikowane brokatem sprasowane cegły bardziej straszyły, niż zachęcały.
Nie pamiętam nawet, jakiem kosmetykiem wykonturowałam twarz po raz pierwszy, podejrzewam o ten czyn jakiś o ton, dwa za ciemny puder. Znalezienie delikwenta to żaden wyczyn dla osoby, dla której wszelkie stacjonarne maziała są zbyt ciemne ;)
A może był to podkład mineralny otrzymany w gratisie...?
W każdym razie najwyraźniej pierwsze próby zaszczepiły we mnie maleńki zalążek, że może jednak to całe modelowanie twarzy to nie głupia sprawa jest? A potem posypały się hasła, które pomóc miały totalnemu laikowi w odnalezieniu tego matowego, niebyt ciemnego i najlepiej chłodnego broznera. I los chciał, bym pełna ekscytacji zawołała - mój ci on!
Słowo ciałem się stało, a w zbiorami zmaterializował się owy bohater posta. A, że nie do końca wpisuję się w kanon typowego zjadacza chleba, przytuliłam sztuki dwie.

Na tym wiec mogłabym zakończyć dzisiejsza historię, ale hello, udaję, że prowadzę bloga kosmetycznego przecież! Czytelnicy chcą dowodów! I wizualizacji.
Na początek więc opakowanie. Lubię. Małe, poręczne, miejsca wiele nie zajmuje. I kształtne, łatwe do ustawienia, nie koliduje z resztą, nie zabiera niepotrzebnie przestrzeni, jak to w przypadku okrągłych puderniczek. I jest szansa dobić do dnia przed końcem terminu przydatności ;)
zatrzask w porządku, trzyma :D Opakowanie się nie otwiera samoistnie, jest wykonane z twardego plastiku. Fakt, moje kosmetyki to nie są mobilne kosmetyki, nie uznaję poprawek makijaży poza domem, mam nawet opory przed nałożeniem pomadki nawilżającej i wierze w kosmetyki trwałe, które pozostaną na twarzy do demakijazu, a jednoczenie nie są ciężkimi, wodoodpornymi produktami pro. Wymagania, wymagania, a jak! Dlatego wybaczanie, nie powiem, jak to się ma do noszenia w kosmetyczce. Bo nie :D
Konsystencja jest dość twarda, wiec co kto lubi. Mi ona w żaden sposób nie przeszkadza, przynajmniej kosmetyk nie pyli, nie nabiera się go za dużo, czasem nawet muszę niezłe jeździć włosiem niektórych pędzli po kosmetyku, by nabrać zadowalającą mnie ilość. Dla mnie to na plus, wiem, że nie przesadzę z efektem końcowym; lepiej mniej, niż więcej, nie szukam efektu klauna oraz nie nosze się na drag queen [tak sądzę..?]. No i nie 'dorysowuję' sobie wgłębienia pod kością policzkową ;)
Powyższe właściwości nie zmieniają faktu, iż nie mam problemu z wtopieniem produktu w skórę. Co więcej, robię to na tyle bezproblemowo, by nie zetrzeć pędzlem filtra. Do trwałości także nie mam zastrzeżeń. Pozostaje na twarzy w zasadzie do zmycia, chyba, że zawini samo podłoże.
A tutaj zdjęcie na skórze: 
Wiele osób twierdzi, ze to produkt głownie dla chłodnych cer, ja jednak sięgając w większości po złotawe podkłady mineralne nie uważam, aby w tym kolorze było mi źle. Co więcej, stwierdzam, że bardziej naturalnego efektu nie uzyskam innymi odcieniami.
Reasumując;
kosmetyk z pewnością wart uwagi, choćby właśnie po to by przekonać się, czy naturalne, matowe wykończenie służy naszej cerze.
Głównym minusem zapewne jest dostępność. wiem, że NYX wprowadził swoją ofertę do Douglasa, wiem też jednak, ze nie do każdego. Choćby do wszystkich dostępnych w moim mieście. A wiem, że wiele osób decyduje się na zakup dopiero po uprzednim wypróbowaniu.
Tym samym ja musiałam sprowadzić swoje własne z internetów. Jednak nie żyłuję ryzyka i wiem już, w jakie odcienie celować w przyszłości. Ponadto warto wspomnieć, że od jakiegoś czasu najczęściej zaraz obok jakiegoś mineralnego primera do zmatowienia filtra, to mój jedyny makijaż ;)

15 komentarzy:

  1. Z nyxa żadnego kosmetyku jeszcze nie miałam ale jak kupię coś w pierwszej kolejności to będzie pewnie biała kredka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele się o niej dobrego naczytałam, ale to nie moja bajka ;) Ja ma od nich jeszcze masełko do ust i jest świetne [pomijając sam kolor]; nie skleja ust ;) Może nie jest super trwałe, ale nie mam do niego żalu, gdyż konsystencją przypomina zwykły błyszczyk, których nienawidzę właśnie ze względu na efekt sklejania ust, a tu taka pozytywna niespodzianka!
      Mam jeszcze matową pomadkę, która z kolei jest chyba nie do zdarcia :D

      Usuń
  2. Kupowałam go w ciemno ze Stanów, a odcień okazał się idealny. Ostatnio nawet rozważałam ponowny zakup, jednak jak przystało na NYXa ma nieciekawy skład, który przy regularnym używaniu nie służy mojej cerze. Życzę sobie znaleźć kolorystyczny odpowiednik wśród minerałów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez ze stanów mam swój egzemplarz :)
      Skład, właśnie... Ja cóż, tak jak kocham podkłady mineralne, tak cała reszta to zazwyczaj zwykła kolorówka. Nie lubię sypkich róży czy bronzerów oraz cieni.
      Ja nie maluję się codziennie, wiec w tej kwestii się nie wypowiem, ale jak już po Nyxa sięgam, brzydkich rzeczy mi nie robi ;)
      Szukałaś u silk naturals? Maja całkiem bogatą ofertę. Ja wśród minerałów nie szukam z powyższych pobudek. A zawsze pozostaje zmieszanie sobie z np niebieskim tlenkiem; to w minerałach kocham, że mogę je podreperować w razie czego :D
      Ja następnym razem będę prawdopodobnie celować w Maca. Będę miała wreszcie ku temu sposobność ;)

      Usuń
  3. Masz świetny styl pisania. Bardzo fajnie się czyta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, czasem mnie ponosi :D W wysławianiu się bywa podobnie i nie zawsze każdy wie, o co mi chodzi ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do kosmetyków NYX podchodzę już dłuuugo i jeszcze nic nie mam (właśnie to sobie uświadomiłam), nie wiem jak to jest ;D Ten bronzer kusi też już od dawna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam już z paroma do czynienia, jak na razie powyższy i matowa szminka urzekły mnie najbardziej :)
      Na dzień dzisiejszy nie przewiduję poszerzenia zbiorów, mam wszystkiego w nadmiarze ;) [mój nadmiar oscyluje w np trzech sztukach róży czy czterech lub pięciu pomadkach; to dla mnie za wiele!]

      Usuń
  6. I los chciał, bym pełna ekstyrpacji zawołała - mój ci on!

    za PWNem: ekstyrpacja [łac. exstirpatio ‘wykorzenienie’], med. zabieg chirurgiczny polegający na całkowitym usunięciu jakiegoś narządu;

    np. doszczętne usunięcie macicy wraz z szyjką.


    Czyli mam nadzieję, że jednak tobie się to nie przytrafiło i radzę poprawić w poście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rety, literówkę musiałam mieć i słownik mi poprawił nie tak, jak sobie tego zażyczyłam...
      Znając życie, mogę mieć gdzieś jeszcze ;) Cóż, zdarza się najlepszym.
      Nie mniej jednak sądzę, że każdy się domyśla, co miałam na myśli...

      Usuń
    2. Każdemu może się zdarzyć, pewnie ;>

      Usuń
  7. Ładny kolor, szkoda że zimny. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie takie zimne lubię, nie ma dla mnie nic gorszego niż cegła na twarzy. Ah nie, jest - cegła na bladej cerze :D Jak ostatnio widziałam dziewczynę na mieście właśnie w takiej kombinacji, to aż się za nią obejrzałam, straszne, brrr D:
      Dlatego też nie dogaduję się z bazą brązującą Chanel, bo przy NYXie to pomarańczka ;) A nic więcej w mojej kolekcji nie posiadam :D

      Usuń
  8. Właśnie ten róż, a raczej bronzer jest na mojej liście i jak tylko będę robiła większe zamówienie na minti to na pewno go kupię ;)

    OdpowiedzUsuń