menu

środa, 18 marca 2015

Sierra Bees - moje przemyślenia.

Żyję [niespodzianka!]. Pewnie większość spisała bloga na straty, przekonana, iż nie pojawi się tu już żaden post. Prawda jest taka, że mimo wszystko nie chciałabym i nie zamierzam się z tym miejscem rozstawać. Co więcej, gdybym jednak miała ten mój osobisty kawałek blogosfery porzucić, wyjaśnilabym w notce, wystukujac stosowne pożegnanie. Tak wiec przybywam z czeluści z nowym wpisem. Zanim jednak przejdę do rzeczy, po krótce opiszę ostatnie miesiące oraz nieco sie wyspowiadam.
Cóż, wiele sie w moim życiu dzieje, wiele zmieniło i wciąż zmienia. Masa planow, postanowień oraz obowiązków i problemow doroslego życia. Od dluzszego czasu nie pamiętam co to nuda. Żyję głównie pracą, niestety, jeszcze niedawno wyczekiwana choć jednego dnia wolnego by w efekcie móc sie słodko opierdzielac - nie mialam ani siły ani ochoty na nic kreatywnego. Jednak zwolniłam, nadmiar pracy odszedł w zapomnienie a ja postanowilam popracowac nad sobą i realizacją swojego jestestwa. Czyny nie plany - pod tym hasłem żyję ostatnimi czasy. I jestem zadowolona, idzie mi konkretnie.
Co do odwyku blogowego; miesiące pracy po 10-12h na dobe skutecznie mnie okradały, męczyły, zabijając ochotę na cokolwiek. Brak czasu i weny odciagnely choćby od pisania na blogu. Potem, abym nie narzekała na brak atrakcji, padł dysk w moim laptopie, co za tym idzie straciłam sporo materiałów na posty. 
Ale serio, brakowało mi tego miejsca i od jakiegos czasu nosiłam się z zamiarem powrotu. Więc oto jestem, z nową notką przybyłam. 


Mieszkając w Polsce wielokrotnie wzdychałam przed monitorem, węrtując oferty iherb. Niestety, z braku karty debetowej/kredytowej byly to tylko nieosiągalne marzenia. Czasem poratowalam sie zamówieniami zbiorowymi na wizażu, ale jak to w życiu bywa, ograniczenia narzucone okrajały listę życzeń. A była nieskromna. Jednak po przeprowadzce zostalam szczęśliwą posiadaczką osobistego egzemplarza. No kto by pomyślał; kawałek plastiku a tyle radosci! 
Po dość długim oczekiwaniu na uzupełnienie zapasu odżywek Giovanni poczynilam samodzielne zamówienie. W koszyku znalazło się kilka kosmetycznych ciekawostek, w tym także i bohaterowie dzisiejszego posta.

O pomadkach Sierra Bees przeczytałam wiele zachwytów, wysokie noty na kilku stronach zaciekawiły, a niska cena była ostatecznym argumentem, który przekonał mnie do zakupu. Trzech sztuk, jak widać : D 
Po całkowicie nieudanym romansie z Neutrogena moje oczekiwania były niemałe a usta wysuszone. W momentach wybudzenia ratowała mnie maść z witaminą a, jednak systematyczność wolała o pomstę do nieba. Nowki sztuki miały więc niełatwe zadanie. 
Ja wybralam następujące warianty 


Miód, granat oraz mięta. 
Początkowo moje usta były tak suche, że nie odczułam większej poprawy, jednak z kolejnymi dniami zdalam sobie sprawę, jak pomadki te pomagają mi zregenerować naskórek. 
Oczywiście, na dzień dzisiejszy zakup uważam za udany i dołączam do grona fanek tych niepozornych mazidel.
Aktualnie sięgam naprzemiennie po wersję z granatem i miodem, natomiast miętę zostawiłam na cieplejszą porę roku.
Sądzę, że przy kolejnych iherbowych grzesznych zdecyduję się na kolejne warianty - a jest w czym wybierać.


Na koniec jeszcze się zareklamuje i oznajmie, że i ja dołączyłam do insta społeczności. Zapraszam (:
KLIK

6 komentarzy:

  1. To wszystko jasne, iherb wzywa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Witamy z powrotem! :) Czy te pomadki są organiczne? Ja z organicznych polecam gorąco Yes to Carrots, w Polsce wersję tinted można znaleźć w Sephorze, wariant bezbarwny jest w naszym kraju niedostępny, dlatego zamawiam na ebayu. Moja mam też jest nimi zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam również (:
      Wszystko wskazuje na to, że tak (: Choćby na opakowaniy wariantu z granatem widnieje informacja 'organic pomegranate lip balm' a i sklad calkowicie naturalny - Extra virgin olive oil*, beeswax*, natural flavor, sunflower seed oil*, non GMO vitamin E, pomegranate oil*.
      *Organic

      Z Yes to mialam jedynie maseczke, której akyrat nie wspominam zbyt dobrze, ale w bootsie niedaleko mają pokaźne stanowisko tej marki i juz kilkakrotnie się przy nim zatrzymałam; kto wie, moze akurat znalazlabym tę bezbarwna pomadke. Ale zapoznam się z kolorami.

      Usuń
  3. A gdzie sie przeprowadzilas? Chyba mi to umknęło :D

    OdpowiedzUsuń