menu

niedziela, 12 kwietnia 2015

Micele od l'oreal.

Niejednokrotnie wspominałam o jednym z moich ulubionych płynów micelarnych - skin perfection micellar water. Lepszym pod względem działania jest chyba tylko Bioderma sebium, która jednak pojawia się na mej półce raczej okazjonalnie; ze względów finansowych. 
Bez micelu nie wyobrażam sobie pielegnacji, jest moim pierwszym [wstępnym] etapem demakijażu. Przetestowalam wiele marek i do l'oreala wracam najczęściej.
Jakiś czas temu znalazłam w sklepowej ofercie wersję w żelu. Nie była to jednak moja pierwsza przygoda z tą formą kosmetyku; myślę, że większość ma za sobą przynajmniej jedną tubkę tego z biedronki produkowanego przez poczciwą tolpę.
Wracając jednak do bohaterow dzisiejszego posta; jedną krótką chwilę zastanawiałam się czy brać, bowiem żelowa formuła mnie nie uwiodła i pozostalam wierną fanką wód wszelakich. Ale ciekawość i zaufanie do l'reala wzięły górę.
I co, i co? Jest w porządku. Czy raczej staje na wysokosci zadania, dobry, wodoodporny eyeliner czy też tusz zmywa przy drugim podejsciu, kredkowego smołka usuwa niemal od razu. Nie mniej jednak, mimo w zasadzie samych plusów, i tym razem ta forma nie przekonala mnie do siebie, dalej będę wybierać te płynne. Ale ciekawość zaspokoiłam, a co!

Poza tym pragnę przypomnieć [zareklamować się!] o moim instagramie klikklikklik. Możecie być na bieżąco z moimi łupami, nie tylko kosmetycznymi ;)

8 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że zaspokoiłaś swoją ciekawość :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to podstawa dobrego samopoczucia : p i ten, żyję w zgodzie ze sobą 8D

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. mi ta seria Skin Perfection nie przypadła do gustu :)
    Malinowe Ciasteczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mialam do czynienia jedynie z powyzszymi produktami i ta woda jest jedna z moich ulubionych.

      Usuń
  4. A ja uwielbiam płyn micelarny od Loreal. Stwierdzam, że bez niego moja codzienna pielęgnacja już nie byłaby taka przyjemna ;) Oczywiście gusta są różne, ale ja jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również bez płynu micelarnego nie wyobrażam sobie dnia... aż ciężko w to uwierzyć że jakieś z 7 lat temu nawet o jego istnieniu nie wiedziałam ... i co się wtedy używało? Nawet nie pamiętam.. pewnie toniku :D
    ja obecnie mam różowy płyn micelarny z Garnier i bardzo sobie go chwalę. Co do Loreal to miałam już kilka razy kupić ale jakoś za każdym razem kupuje ten sam z garnier.
    Pozdrawiam i zapraszam również do mnie na bloga:
    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  6. Wcale mi to nie przypadło do gustu. Zresztą jak widać, nie tylko mnie. Ale to wszystko rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń